
6 czerwca 2009
Blog Cichy
Jako kandydat do Parlamentu Europejskiego mam wrażenie że moje prawa obywatelskie są ograniczone. Ironicznie rozumując - nie mam prawa stanąć w miejscu publicznym, zasiąść przed kamerą lub mikrofonem przedstawiając siebie, swoje talenta, kompetencje lub umiejętności. Gdybym był osobą wykonującą zawód estradowy lub artystyczny musiałbym się zastanowić jak się zachować aby nie zostać ukarany grzywną do 1.000.000 zlp na agitację na moją rzecz.
Cisza wyborcza jest dobrym rozwiązaniem i powinna dotyczyć osobistej aktywności kandydatów - powinni oni zostać zgromadzeni na koszt podatnika w jednym miejscu albo w ośrodkach regionalnych ( okręg 12 ma 100 kandydatów ) aby nie napastowali obywateli. Ale jak w dobie internetu, telefonu komórkowego, telewizji satelitarnej zakazać promocji kandydatów - plakaty nadal wiszą, billboardy nadal są pełne naszych kandydackich twarzy i haseł. Dodatkowo mamy zakaz ( jaki, czyj, kto ma to wyegzekwować i na bazie jakiego prawa ) zakaz ujawniania danych z wyników wyborów w innych krajach - nie moge wiedzieć jak się potyczyły wybory w Holandii lub w sąsiednich Czechach - nawet nie mogę podać „exit polls" i sondaży. Jakby wynik socjalistów czeskich miał wpływ na zachowania wyborcy pod Przasnyszem zaś rezultat prawicy holnederskiej wpłynie na wyborcę Platformy Obywatelskiej pod Biłgorajem.
Będę głosował jutro w Stoszowicach, moja teściowa w Tłumaczowie, dołąvczy do nas nasz przyjaciel Jarek który specjalnie przyjechał do Gór Sowich aby oddać na mnie głos - fajnie. O 18.00 zaprosiłem moich aktywnych zwolenników z Ząbkowickiego powiatu na piwo do Budzowa, będzie też grono przyjaciół z Wrocławia, Jeleniej Góry, Opola, Bystrzycy Kłodzkiej - dzięki nim prowadziłem kampanię, dzięki nim pozostaję optymistą. Wieczorem na 22.00 przyjadę na wieczór SLD do Wrocławia - trochę będziemy wiedzieć choć rezultaty formalne będą w poniedziałek popołudniu.
Najważniejsze -idźcie głosować, reszta pójdzie dobrze
Sergiusz w deszczu
30 maj 2009
Znacznie pogorszyła się pogoda w ostatnich dniach - zimno, pada, pioruny. Trudno spotykać się z ludźmi na ulicach i placach, festyny są opóźnione lub imprezy odwoływane, kierowcy podenerwowani - wszyscy chyba są meteopatami.
.jpg)
Za te kilka dni nazbierało się wrażeń:
- ze spotkań ze związkowcami Dolnego Śląska jak Andrzej Otręba i Ryszard Zbrzyzny - rozmowy praktyczne, konkretne i otwarte - Europoseł ma służyć ludziom pracy i gospodarce regionu
- z kolejnych debat medialnych w Polsacie, TV TeDe we Wrocławiu, Programie I PR, Jelonce TV w Jeleniej Górze - trudno się rozmawia w szumie, pokrzykiwaniu, niekompetencji lub wręcz agresji kandydatów. Prowadzący często nie panują nad debatą lub nie wiedzą co chcą osiągnąć - widzowie i słuchacze mają wrażenie chaosu z którego trudno się przebić
- z mądrych słów Andrzeja Celińskiego na spotkaniu w najar.eu cafe i debacie o finansowaniu szkolnictwa wyższego,
- wspaniałego balu emerytów i rencistów Ząbkowic z okazji Dnia Inwalidy: weseli, przyjaźni i dziarscy Panowie i Panie bawiący się tańcem, dowcipem i rozmową - choć nie zawsze „wesołe jest życie staruszka"
- z debaty o 20 latach lewicy w Polsce i regionie - napisałem do SLD list okolicznościowy...
Ale najważniejsze to rozmowy z wyborcami w Ząbkowicach, Międzylesiu i Ziębic - tak różne jak różni są ludzie i ich sytuacje. Wielu zaskakiwałem szczegółowością pytań i uwag ( studenta z Olsztyna znajomością z Prezydentem Olsztyna, emerytkę z Bystrzycy wiedzą o przepisach emerytalnych ).
Jednak niepokoję się o nastrój wyborców: są zdezorientowani, nieufni, może niekiedy przestraszeni ???
Grozi nam europejskie rozczarowanie...
26 maj 2009
Rano - rozmowa z Mamą - to jej dzień więc mówię to co Matki w każdym dniu od każdego syna chcą usłyszeć... 


Krótka południowa wizyta w redakcji NTO - czołowej gazety regionalnej Opolszczyzny - szykujemy wywiad na tematy ekonomiczne: to co ludzi najbardziej interesuje.
Od 13.00 do 15.00 debata na Uniwersytecie Opolskim. To chlubny wyjątek - inne uczelnie nie zapraszają albo odmawiają wpuszczenia bo to „polityka". To gdzie mają się odbywać dyskusje, debaty, spotkania obywateli z kandydatami. Czy polityka i demokracja to sprawa tak wstydliwa i wstrętna że trzeba się chować po kątach. Na ulicy nie powiecujesz bez pozwolenia na zgromadzenie, z centrum handlowego Cię wyproszą, w firmach nie chcą...
Debata ciekawa charakterem pytań i ....małym przygotowaniem konkurentów.
Trochę podrażniłem się z kandydatem PiS, uznałem za „dyrdymały" opinię „studenta" że jedynym zajęciem PE to wybór Przewodniczącego. Chyba poszło dobrze bo „zasłużyłem" na anonimowego emaila:
Niestety, muszę stracić chwilę cennego czasu i napisać panu że jest pan żenujący. \"List do chama\" pokazuje tylko pańską prawdziwą twarz, taki właśnie jest Sergiusz Najar, bezczelny i wulgarny. Dlaczego tak uważam? Pan wydaje mi się podobnym do tego studenta, przypomnę - dziś na spotkaniu z opolskimi studentami zachował się pan w podobny sposób jak tamten student, \"opluł\" pan Premiera Marcinkiewicza nazywając go \"pajacem\", a ignorancja obywatela, którego słowa nazywa pan \"dyrdymałami\" potwierdzają mnie w przekonaniu, iż jest pan człowiekiem niegodnym reprezentowania naszej ojczyzny na arenie międzynarodowej. Dziękuję jeśli dotrwał pan do tego miejsca.
Chyba napisał to właśnie aktywista PiS - ten styl, ten tembr
Dobrze że mój list z niedzieli dotarł do nich - warto było dać wyraz swoim poglądom i emocjom.
24 maj 2009
Niedziela w drodze
Mój syn Piotrek - prawie 21 lat - przed 3 tygodniami się pochorował. Taki los studenta przed sesją i dodatkowymi egzaminami - chłopak duży ale zaraza nie śpi... Tak więc moja żona Maria ( zwana w rodzinie i przez przyjaciół Marita) pojechała do Warszawy i ... sama się pochorowała ( wirusowe zapalenie oskrzeli ). Skorzystałem więc z niedzieli i - po debacie kandydatów w Radiu Opole - pojechałem do Warszawy po nią. Trochę nadal kaszle ale chce wrócić do mnie na ostatnie 2 tygodnie kampanii - chce mi pomagać, dodawać otuchy, dbać i po prostu wspierać....Jesteśmy ze sobą prawie 23 lata - dobre lata.
Jednak wybory i kampanię wyborczą przeżywamy po raz pierwszy...
Wspomniałem o debacie radiowej w Radio Opole. 6 panów z PiS, PSL, UPR, Libertas, Samoobrony i ja pod wodzą redaktora naczelnego czołowej gazety Opola próbowali przez 50 minut wytłumaczyć swoje kandydowanie. Kolejny raz miałem przekonanie, że niektórzy są z innej planety (UPR), innej rzeczywistości ( Samoobrona )
lub innej bajki ( Libertas ) próbując zaklinać wyborców dla swoich wyobrażeń. Pan z PiS jak zawsze straszył Polaków i groził Europie „walką o polskie interesy" zaś Pan z listy PSL ( gościnnie bo nie należy o tej polskiej partii Europejskiej Chadecji ) widział silną Europę Regionów twierdząc że Region Opolski w takiej Europie da sobie radę. Szczytem wszystkiego było oświadczenie Pana z UPR że Polska nie potrzebuje funduszy unijnych bo sama by sobie dała rady gdyby nie musiała płacić składek (!!!) Współczuję słuchaczom porannej niedzielnej audycji - potok słów i obietnic, deklaracji i oświadczeń raczej zniechęcał niż przyciągał do głośników. Oby nie zniechęcił do urn wyborczych bo wtedy całe te debaty nie mają sensu.
Takie niedzielne zajęcia powtórzą się jeszcze raz i potem - po sobotniej ciszy - mam nadzieję że spotkamy się na głosowaniu!
23 maj 2009
Przez kilka dni pauzowałem - ale wracam do relacji:
- z udanej i rzeczowej debaty z Jackiem Protasiewiczem - nr 1 na liście PO - w naszym nowym najar.eu cafe na Placu Uniwersyteckim 7 - o różnicach pomiędzy chadekami i socjalistami
- z ciekawej debaty z 3 kandydatami PO, PiS i PSL na forum Zachodniej Izby Gospodarczej o problemach gospodarczych, perspektytwach biznesu i oczywiście perspektywach Euro
- z rozmowy z samorządowcami Jeleniej Góry o europejskich szansach miasta i kotlin,
- z karczmy piwnej hutników w Legnicy gdzie trzeba było mężnie stawać do szklanki i pieśni
Muszę też opowiedzieć o przyjeździe na naszego najar.eu cafe Jolanty Kwaśniewskiej która - wspierając mnie w kandydowaniu - wspomniała o naszej przyjaźni i współpracy w powstawaniu i działaniu fundacji na rzecz dobra publicznego.W deszczu i gradzie, w strasznym korku piątkowego popołudnia przybyła z Opola do Wrocłąwia na kameralne spotkanie aby olśnić nas stylem, językiem i swadą wypowiadanych ważnych słów.
Tym bardziej mi było przykro dowiedzieć się dziś że jakiś cham parę godzin wcześniej na terenie Uniwersytetu Opolskiego wykonał podły gest w Jej stronę.
Napisalem więc list otwarty który posłałem dziś aby GŁOŚNO ZAPROTESTOWAĆ I WYRAZIĆ OBURZENIE:
List do chama
Pisze do Ciebie chamie bo dowiedziałem się z prasy że zachowales sie podle w Opolu plujac na widok Pani Jolanty Kwaśniewskiej - kobiety godnej i szlachetnej tak wiele robiącej dla ludzi,

Pisze do Ciebie chamie bo zaatakowales goscia Opolszczyzny i Dolnego Śląska gdzie ludzie są serdeczni i kulturalni, prawi i otwarci
Pisze do Ciebie chamie, bo kilka godzin później goszcząc Panią Prezydentową we Wrocławiu nie słyszałem skargi na twoją podłość lecz piękne i mądre słowa o pomocy innym i prawach ludzi
Piszę do ciebie chamie bowiem jakoby studiujesz na uczelni marnując miejsce i pieniądze bo nie jesteś godzien indeksu i miana akademickiego
Piszę do ciebie chamie małymi literami bowiem tylko wielką mam chęć dać ci w twój głupi ryj
Sergiusz Najar
Kandydat do Parlamentu Europejskiego
wsparty wczoraj przez Jolantę Kwaśniewską
Chamstwo trzeba tępić i plenić - kobiety trzeba bronić, kochać i szanować
19 maj 2009
Dużo przejechałem - ale warto
Jadąc z Warszawy, wpadłem na sesję inauguracyjną Kongresu Energii Odnawialnej GREEN POWER. Znam sporo osób z tego środowiska, od kilkunastu miesięcy zawodów współdziałam z kilkoma projektami, od kilkunastu lat wierzę niezbicie w perspektywę takiej energii. Oczywiście ten proces musi być racjonalny i zrównoważony odpowiadając warunkom każdego kraju i regionu. Polsce życzmy zmiany struktury energii: 15% odnawialnej, 15% atomowej i 70% węgiel i gaz - oto perspektywa którą chciałbym dożyć.
Zdążyłem na wykład dla grupy studentów Uniwersytetu Ekonomicznego pod opieką profesora Niemczyka nt wielokulturowości w korporacjach na bazie moich doświadczeń z sektora bankowego. Przygotowałem solidny wykład który ( wraz z dyskusją trwał 1,5 godziny i nie spowodował u prawie 30 słuchaczy objawów znudzenia ( albo się markowali !!). Z perspektywy moich 50 lat życia, 15 lat zagranicą, 5 języków oraz światowych doświadczeń starałem się wytłumaczyć im parę praktycznych zasad zachowania się w nowym kulturowo środowisku zagranicą: oto dwie z nich:
- Pokaż Twoją przydatność i przewagę konkurencyjną w konkretnej sytuacji- nie opowiadaj jaki to Ty byś był - działaj zawsze w zespole - porzuć indywidualizm
- Zawieraj sojusze tematyczne, osobiste i zawodowe z mniejszymi grupami etnicznymi -nie próbuj być „wielki"
Nie wspominałem o wyborach - może zapamiętają Pana Najara jak pójdą głosować - mówią że głosować będą...
Kampania nabiera tempa- widać więcej ruchu w mediach, Poznań cały oblepiony plakatami różnych rozmiarów i technik...
18 maj 2009

Dzisiaj miałem bardzo ciekawe doświadczenie:
Po pierwsze, panowie Jacek Protasiewicz (PO ) i Stanisław Rakoczy (PSL) zostali otwartym listem zaproszeni na debatę. Oni - aspirujący do wyboru do PE do Europejskiej Partii Ludowej ( chadecja ), ja - aspirujący do wyboru do PE do Partii Europejskich Socjalistów. Obie formacje nadają ton w PE - chcę pokazać czym się różnimy w wizjach Europy. Wg "GW" Pan Protasiewicz przyjął zaproszenie na spotkanie w środę, czekam na Pana Rakoczego. Podobne propozycje złożyło SLD na debaty pozostałych kandydatów: zobaczymy!!!
Po drugie, zaprosiłem na debatę Janusza Dobrosza ( ex PSL, ex LPR ) kandydata Libertas aby pospierać się o Traktat Reformujący i Euro dla Polski - tylko tak można pokazać brak europejskiej perspektywy oraz zaściankowość eurosceptyków z którymi wygrałem w czasie spotkań przedreferendalnych w 2003 roku.
Po trzecie, odbyłem chrzest w dużej debacie na forum Lewiatana (organizacja dużych prywatnych pracodawców) w eleganckim warszawskim hotelu Hyatt. Po eleganckiej wymianie eleganckich poglądów Pań i Panów Thun, Huebner, Bielana, Kamińskiego, Wielowieyskiego, Rosatiego i Marguerritte'a wraz z Wojtkiem Olejniczakiem w nieformalnym głosowaniu zajęliśmy ostatnie miejsce. Widocznie nasz socjalistyczny profil, programy socjalne i prozatrudnieniowe oraz jasne stanowisko w sprawie kryzysu zostały zrozumiane. Wygląda że lepiej spotykać się i rozmawiać się z izbami gospodarczymi w miastach i miasteczkach, biznesem i przedsiębiorcami bez iluzji neoliberalnych lub nabożną wiarą w rynek i komercyjne instrumenty Państwa.
Lewiatan to mityczny potwór - czy nas pożre?
Sergiusz Najar
17 maj 2009
Od niedzieli zaczynam opis pozostających 21dni kampanii. Nie warto czekać do poniedziałku: jedni nie lubią, inni mają murarski lub szewski - ja będę urodzony blogowo w niedzielę. Od wczoraj mam też wrażenie, że się widzę w coraz to większym lustrze. Pojawiły się wielkoformatowe plakaty, na których mój były szef - Włodzimierz Cimoszewicz - rekomenduje wyborcom mój wybór.
Znamy się faktycznie od 1979 roku - wtedy Włodek był młodym adiunktem na Wydziale Prawa UW, ja zaś studentem na Wydziale Zarządzania. Połączyła nas organizacja studencka i polityczne wybory, które prowadziły nas do dzisiaj. Po wielu latach spotkaliśmy się znowu - on kandydując na urząd Prezydenta RP w 1990 roku, ja powracający za parę miesięcy do Polski po latach pracy za granicą, ostatnio w Paryżu w UNESCO. Potem jego kolejne urzędy równoległe do mojej pracy w Banku Handlowym w Warszawie SA aż do pewnego dnia w kwietniu 1996 roku kiedy zaproponował mi wejście do składu zarządu Nafty Polskiej S.A. jako Wiceprezes ds. finansowych. I choć ten projekt okazał się nieudany to po latach, powrócił do mnie w 2001 roku abym podjął się zadania prowadzenia spraw integracji europejskiej i przyszłego referendum akcesyjnego w kraju. Niestety, moje ówczesne zobowiązania w Citibank w Czechach to uniemożliwiło i dopiero w 2003 roku dane nam było pracować razem. Zostałem pierwszym w historii wiceministrem spraw zagranicznych ds. zagranicznej polityki ekonomicznej - po prostu dla realizacji i wsparcia dyplomatycznego polskich interesów gospodarczych w kraju, Unii Europejskiej i na świecie. Pracowaliśmy bezpośrednio prawie 14 miesięcy aż do jego wyboru na urząd Marszałka Sejmu RP. I tak po kolejnych 5 latach kandydujemy: on na urząd Sekretarza Generalnego Rady Europy, ja do Parlamentu Europejskiego. Wielu mówi, że obu nam się uda. Jedno jest pewne - obaj życzymy sobie jak najlepiej. Jego powrót do prawdziwej puszczy to strata dla Europy a i ja sądzę, że się przydam Polsce i Europie w Brukseli.
Sergiusz Najar