Prezeska Funduszu Lokalnego Masywu Śnieżnika z Wójtowic koło Bystrzycy Kłodzkiej
Sergiusz Najar. Europejczyk. Nasz kandydat do Parlamentu Europejskiego. Widzieliśmy Go tam zawsze. W Brukseli i w Strasburgu. A jeśli nie zawsze, to napewno od chwili, gdy jako Wiceminister Spraw Zagranicznych otwierał wobec tysięcy ludzi przejście graniczne w Mostowicach. Po polsku i po czesku i w kazdej chwili mógł przerzucic sie na angielski, hiszpański, rosyjski czy francuski. Już wtedy widział nas w systemie Schengen podczas gdy ludzie na przejściu nerwowo rozglądali się za WOP-istą i celnikiem. A już napewno od chwili, gdy w Krzyżowej jako Wiceminister Infrastruktury opisywał zachwyconym biznesmenom na czym powinno polegać miejsce Dolnego Śląska w zjednoczonej Europie.
Sergiusz Najar to nie tylko działacz polityczny i gospodarczy, to człowiek o czułym sercu, myślący o ludziach w potrzebie. Zaliczyć Go można do twórców Funduszu Lokalnego Masywu Śnieznika, o którym pomyślał, gdy w Warszawie zarządzał wielką Fundacją Bankową im. Leopolda Kronenberga. Pomyślimy kiedyś o jej pominku, który powinni wznieść wdzięczni mieszkańcy Wilkanowa po powodzi 1997 roku, a już napewno uczniowie Gimnazjum z tej miejscowości.
I zanim Bill Gates z Bono z U2 usidlali w Davos swymi pomysłami światowych miliarderów Sergiusz Najar mówił w Bystrzycy Kłodzkiej o korporacyjnej filantropii. Myślał nie tylko globalnie, ale i lokalnie dając stypendia „ubogim i zdolnym" wyrównując ich szanse wobec „bogatych i głupich".
Jeżeli my, ludzie pogranicza, Sudetów, o których przez lata nie pamiętał Bóg, ani centralni planiści, chcemy skorzystać z Europejskiej szansy - wyślijmy Sergiusza Najara do Brukseli, wybierzmy Go na Eurodeputowanego.