Animator Kultury, pisarz i producent filmowy, b. Kierownik Klubu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego "Hybrydy"
O Sergiuszu Najarze, można mówić i pisać tylko dobrze. Oczywiście jest pewna granica w pochlebstwach, której nie należy przekraczać. Związane jest zazwyczaj z tzw. dobrym smakiem.
Znamy się 30 lat, wystarczająco długo aby mieć wyrobiony pogląd o sobie. Sergiusz, po raz pierwszy, zwrócił na siebie moja uwagę jako mówca w trakcie debaty z NZS-em w Audytorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego. To chyba było za czasów JM Rektora prof. Henryka Samsonowicza, człowieka stonowanego i lubianego przez studentów. Burzliwa debata, będąca klinicznym, przejawem tamtych czasów, odbywała się w auli wypełnionej zwolennikami zarówno NZS jak i SZSP. Pytanie na które wszyscy starali się znaleźć odpowiedź brzmiało, strajk czy nie?
Z jednej i z drugiej strony występowali głownie ekstremiści i młody aparat. Z racji tego co chce napisać, nie jest ważne kto miał racje. Pamiętam jak na trybunę wszedł wysoki, szczupły student z bujną czupryną z Wydziału Zarządzania, był nim Sergiusz Najar. Namawiał wszystkich do ustalenia dlaczego znaleźli się na tym wiecu. Dokąd zmierzają i jaki cel im przyświeca. Wskazał punkty styczne, te zasadnicze, łączące obydwie organizacje. Na takiej, rzeczowej płaszczyźnie proponował dalszą dyskusje. Mówił w sposób emocjonalny, ale zrozumiały i stanowczy.
Z dzisiejszej perspektywy wiem, że tamten Sergiusz to idealista. Wówczas zależało mu na jedności środowiska studenckiego i budowaniu kompromisu. Na szczęście mogę również powiedzieć, że wiele się nie zmienił. Pierwszy do zgody, ostatni do wojny. Zapewne dojrzał, okrzepł, wzbogacił swoja niemałą wiedzę. Zwłaszcza tę o ludziach. Już wtedy swoje działanie właśnie im dedykował, i tak z nim jest do dziś. Kocha być pomiędzy ludźmi i załatwiać ich sprawy. Poproszony o pomoc nie odmawia.
Sergiusz Najar to duży i ciepły człowiek. Najczęściej uśmiechnięty. Lubiany prawie przez wszystkich. Pamięta o rocznicach i imieninach wszystkich swoich przyjaciół. Chciałoby się spytać, kto ma na to dziś czas ? Chętnie celebruje i lubi być celebrowany, po prostu ten typ tak ma!
W trakcie sondy jaką przeprowadziłem na temat „Najarowego Eurokandydowania", pośród wspólnych znajomych i przyjaciół, wszyscy zgodnie mówili : to idealny kandydat - taki powinien być ktoś, kto ma nas dobrze reprezentować.
Czas skończyć z obciachem i amatorszczyzną. Mądrzy i fajni ludzie do Europarlamentu!
![]()
weeeee